sobota, 13 października 2012

there is an old cliche

"You sit there in your heartache
Waiting on some beautiful boy
To save you from your old ways
You play forgiveness
Watch it now- here he comes

He doesn't look a thing like Jesus
But he talks like a gentlemen
Like you imagined when you were young "

Chyba zbyt czesto moje myśli siedzą w książkach i filmach wyobrażając sobie idealnego faceta, albo po prostu go tutaj nie spotkam. Moze żeby znaleźć takiego idealnego muszę wyjechać. Faceci w warszawie myślą tylko o seksie. tak naprawdę i to nie ich wina polscy mężczyźni sa jakby spuszczeni ze smyczy. Oni uważają ze im wszystko wolno. w sumie tak jak wiekszość dziewczyn a ja bym wolała takiego z którym mogłabym porozmawiać wysilić swój umysł który by myślał o mnie a nie o moim tyłku. Chyba w wiekszości to wyszło z ameryki co jest przykro wszyscy chcą być jak amerykanie potem wychodzą takie chodzące debile. przykre to no ale co poradzić. 
Ostatnio marzy mi sie taki Jack Black z "the holiday" taki by był idealny mężczyzna. no ale nie spotkam takiego w polsce.

środa, 10 października 2012

I'm gonna let you, Kill me.

dzień pod znakiem " Breaking Down" dlaczego z tego samego powodu co zwykle, nie mam nastroju i prawdziwych przyjaciół poznaje sie wtedy kiedy masz załamanie nerwowe.

wtorek, 9 października 2012

mam kilka zdjęć tylko ze mateusza i nie moge ich znowu nigdzie wstawić ale zrobił mi jedno ładne moje wiec wstawię je ;D bo czemu by nie :) nic mi sie nie chce dawno niczego nie pisałam ale chyba nawet czasu nie mam na myślenie, nie chce zeby ktokolwiek to czytał. Bo to mój swoisty pamiętnik.I chyba właśnie tego potrzebuje, pamiętnika, może zostanie dla innych albo i nie zobaczymy, ale czasem potrzebuje sie wygadać a większości moich znajomych tylko ich dupska obchodzą wiec pisze to właśnie.
Od następnego roku chyba będę sie zastanawiać czy nie przenieść sie na zaoczne i nie iść do pracy tylko i wyłącznie żeby wynieść sie z tego mojego małego piekła, bo w sumie nawet moja mama mnie tu nie chce. Zawsze wydawało mi sie że dom jest czymś w rodzaju azylu, a co sie dzieje wtedy kiedy już nim nie jest? nie chce sie w nim mieszkać tak mam z moim domem, nie chce tu być, nie czuje sie bezpiecznie, czuje ze za każdym razem jest gorzej że nie chcą mnie tu że nie jestem nikomu potrzebna. to trochę przykre zważywszy na to że to podobno mój dom jest. Nie czuje już żeby był mój, nie czuje sie w nim kochana. W sumie w mojej rodzinie nikt mnie nie rozumie i w sumie nie chce zrozumieć, wszyscy mają pretensje do mnie o wszystko, że nie jestem mądrzejsza, ze nie poszłam na inny kierunek, jakby chcieli żeby moje życie było ich, trudno żyć w takim domu, trudno być w takiej rodzinie w której członkowie sie tak naprawdę nie kochają, przecież moja babcia z dziadkiem tak naprawdę sie nienawidzą. A wszyscy których kocham odchodzą. Chyba czas przejść sie do taty i babci. Boże jak ja za nimi tęsknie. Naprawdę chciałabym żeby tata tu był, może on by mi pomógł w tym wszystkim albo by temu zapobiegł.
Właśnie w tym temacie bedzie moja jesienna depresja niestety.

szukaj na blogu